Etiquetas

2012/01/01

Konsumpcja cię zjada.

coś na kształt tłumaczenia artykułu "El consumo te consume. Consumir perjudica gravemente su salud... y la del planeta" autorstwa Esther Vivas. Oryginał tutaj (periodismohumano.com)


Konsumpcja zagraża twojemu zdrowiu... i zdrowiu planety.

"Kobieta desperacko próbująca załapać się na najlepsze promocje w dyskoncie Wal-Mart,  spryskała gazem pieprzowym osoby oczekujące w kolejce do produktów, które chciała kupić". To mogłaby być scena z filmu Pedro Almodóvara, stanowi jednak część prawdziwej historii opublikowanej 25/11/2011 w Los Angeles Times.


Wiedząc o tym moglibyśmy zasugerować, aby przy wejściach do wielkich supermarketów - zwłaszcza w epoce zniżek - umieszczone zostały wielkie plakaty ostrzegające: "konsumpcja szkodzi zdrowiu", w stylu autorytetów zdrowotnych. Zbędna, irracjonalna konsumpcja ponad potrzeby, która wprawia w ruch system kapitalistyczny, może nie tylko nieoczekiwanie i przytłaczająco wpłynąć na nasze zdrowie przy użyciu gazu pieprzowego, ale przede wszystkim wpływa na "zdrowie" planety.

Dla przykładu, gdyby każdy konsumował tyle, co statystyczny Amerykanin, dla zaspokojenia naszej żarłoczności nie starczyłoby pięciu takich jak nasza planet - mamy jednak tylko jedną Ziemię, choć zdaje się to dla nas za mało. Przywykliśmy do życia bez świadomości, że zamieszkujemy ograniczony świat i kapitalizm świetnie to wykorzystuje. Kojarzy się rozwój ze społeczeństwem konsumpcyjnym, musimy jednak postawić sobie pytanie: czemu i komu służy taki rozwój? Czego i czyim kosztem się odbywa?

(...)
Mówią nam, żebyśmy kupili okulary Chanel, puszowego misia Tous czy spodnie z Mango, aby poczuć się jak Claudia Schiffer, Jennifer López czy Gerard Piqué. Epoka sprzedaży produktu przeszła już do historii. Teraz, jak uczą szkoły marketingu, sprzedaje się nam obietnicę zdrowia, pieniędzy i miłości. Zachwyceni płacimy cenę swoich snów.

Sprzedaje się anegdoty jako niezbędne, banały jako potrzebne, kreuje serie sztucznych potrzeb. Zmiany ubrań każdego sezonu, telefon najnowszej generacji, telewizor plazmowy itd. itd.  Piętrzą się pozostałości technologii, ubrań, elektroniki... które znikają za naszymi drzwiami i powiększają stosy gruzu w krajach południa, zatruwając wody, glebę i zagrażając zdrowiu tamtejszych społeczności.

System zaprogramowanego starzenia... ustalający datę przydatności wszystkiego, co kupujemy tak, aby po określonym czasie zepsuło się i trzeba było kupić kolejne, nowe. Po co nam nigdy nie gasnąca żarówka, niedrące rajstopy czy działający komputer? Kiepski biznes. Tutaj zarabia tylko ten, kto sprzedaje.

Nadszedł czas, abyśmy zrozumieli, że możemy żyć lepiej, mając mniej, i stali się świadomi, że konsumując nieodpowiedzialnie stajemy się trybikami systemu, który zawsze służy wyłącznie sobie.Mówi się, że społeczeństwo konsumpcyjne istnieje dlatego, że chcemy konsumować, jednak - poza naszą indywidualną odpowiedzialnością - nikt, z tego co wiem,  nie wybrał społeczeństwa, w którym przyszło nam żyć. Mnie przynajmniej nikt nie pytał. Odkąd zaciskamy zęby, bombardują nas swoim "kupuj, kupuj, kupuj". Teraz mówią nam, że wyjdziemy z tego kryzysu konsumując. Ja pytam: konsumując czy będąc konsumowanymi?


*Esther Vivas jest autorką “Del campo al plato” (Icaria ed., 2009) i “Supermercados, no gracias, Icaria ed., 2007).

No hay comentarios:

Publicar un comentario